Rekordowa, jak na lubińskie warunki, siedmiotysięczna widownia opuszczała dzisiaj stadion w mieszanych nastrojach. Z jednej strony należałoby się cieszyć, bo mecz był bardzo dramatyczny, szybki i obfitujący w gole, z drugiej jednak, Zagłębie poniosło wysoką porażkę i to z całą pewnością lubińskich kibiców martwi.
Zaczęło się bardzo spokojnie. Obie drużyny powoli konstruowały swoje akcje. W miarę czasu było co raz więcej sytuacji strzeleckich. Najpierw do ataku ruszyło niesione dopingiem Zagłębie. Po kilku chybionych strzałach, w 17 minucie przed szansą stanął Arkadiusz Klimek. Został jednak brutalnie sfaulowany - Arkadiusz Głowacki wbił się korkami w udo lubinianina. Sędzia nie miał wątpliwości i podyktował rzut karny, który pewnie wykorzystał Zbigniew Grzybowski. Jak się okazało w przerwie, po obejrzeniu zapisu video, cała sytuacja miała miejsce tuż przed linią pola karnego. Niemniej jednak w 20 minucie 1:0 prowadziło Zagłębie. Tylko 5 minut trzeba było czekać na następną bramkę. Lubińscy obrońcy zagapili się i niepilnowany Jacek Paszulewicz strzelił głową obok bezradnie patrzącego Jarosłowa Krupskiego. Remis 1:1. Zagłębie znowu ruszyło do ataku. Publiczność cały czas domagała się następnych goli. Kolejne szanse na gola marnowali Grzybowski, Klimek i Andruszczak. Tuż przed końcem pierwszej połowy kibice zamarli. Po strzale głową Olgierda Moskalewicza piłka toczyła się do bramki. W ostatniej chwili z linii wybił ją jeden z obrońców Wisły.
Druga odsłona znowu rozpoczęła się od naporu gospodarzy. Swoich szans na gole nie wykorzystali tym razem Kowalski, Niciński i ponownie Arkadiusz Klimek. Po kilku minutach jednak na boisku zaczęli dominować Wiślacy. Bardzo groźni byli Kuźba, Kosowski i najlepszy strzelec ekstraklasy - Maciej Żurawski. W 63 minucie po faulu Artura Andruszczaka na Marcinie Baszczyńskim sędzia po raz drugi wskazał na rzut karny. Do piłki podszedł Żurawski i pewnie strzelił w prawy róg. Zaledwie 5 minut później jeszcze jeden rzut karny! Tym razem sędzia dopatrzył się zagrania ręką u obrońcy Zagłębia. Powtórka video jednak i tę decyzję arbirtra podważyła. 3:1 dla Wisły. Ostatnie minuty mocno podłamały piłkarzy Zagłębia. Widząc, że nie mają już nic do stracenia ruszyli do przodu, na bramkę Huguesa. I tu nadziali się na kontrę Wiślaków. Tym razem z akcji strzelił ponownie Maciej Żurawski. Klasyczny hat-trick w wykonaniu krakowskiego piłkarza (3 gole w 11 minut)! 4:1 - takiego wyniku chyba nikt się dzisiaj nie spodziewał. Nie mająć nic do stracenia, trener Adam Nawałka wpuścił na boisko kolejnych napastników. Dobi, Lizak i Krzyżanowski stworzyli jeszcze kilka groźnych sytuacji, ale bramek już więcej nie było.
Na pomeczowej konferencji prasowej obaj trenerzy wzajemnie się komplementowali. Adam Nawałka gratulował Wiśle świetnej drużyny, życzył Mistrzostwa Polski i udziału w Lidze Mistrzów. Henryk Kasperczak powiedział zaś, iż Zagłębie ma dobrych piłkarzy, świetnego trenera i wierzy, że wkrótce lubinianie będą walczyć o najwyższe laury w lidze.
Na pytanie dziennikarzy o podyktowane rzuty karne obaj trenerzy zgodnie odpowiedzieli, że decyzje arbitra trzeba przyjmować takie, jakie są i nie ma sensu nad nimi dyskutować. Obaj ocenili bardzo dobrze pracę sędziego i uznali wynik za jak najbardziej sprawiedliwy.